Paryż

Musée National de la Marine

To często pomijane muzeum francuskiej historii marynarki znajduje się w Palais de Chaillot w Place du Trocadéro, tuż obok popularnej perspektywy na Wieżę Eiffla, ale oferuje zupełnie inne spojrzenie na historię Francji.

Przestronne galerie Musée National de la Marine pozwalają na wystawę licznych reliktów historii marynarki sięgającej XVII wieku i ciągnącej się do teraźniejszości, z dużą kolekcją zabytkowych statków, obrazów statków, przyrządów nawigacyjnych i materiałów współczesnej wojny. Muzeum posiada również placówki w Brześciu, Port-Louis, Rochefort i Tulonie, dla jeszcze większej historii marynarki wojennej. Jednak najbardziej imponujące obiekty w paryskim muzeum to cała łódź używana przez Napoleona i wysokie statki statków.

Figuranci śledzą zmiany francuskiej historii, z ikonami monarchii, takimi jak Henri IV (znaleziony po statku, który rozbił się), Lady Liberty od czasów rewolucji francuskiej, po epokę napoleońską ze zdjęciami cesarza. Są nawet złote pozostałości królewskiej kuchni Ludwika XIV.

Na wystawie znajduje się również cesarska canoe cesarza Napoleona z 1810 r. Jest to cała barka z dekorowanymi wiosłami i pozłacaną statuą jako figurą z delfinem i Neptunem na grzbiecie. Używał go tylko raz podczas wizyty w Antwerpii, ale później został wykorzystany przez innych urzędników, w tym przez Napoleona III w 1858 roku. (Wisi na nim upamiętniający wydarzenie obraz).

Podczas gdy tradycje marynarki z XIX wieku zdecydowanie dominują w muzeum, istnieje intrygujący artefakt o innej wodnej przygodzie od końca tego stulecia. Kombinezon nurkowy braci Carmagnolle z 1882 roku, który waży ponad 830 funtów, jest jednym z najwcześniejszych eksperymentów z dzwonkiem nurkowym i wygląda jak jakiś astronauta science-fiction. (Prawdopodobnie grał niewielką rolę w projektowaniu kreacji gier wideo “Big Daddy” Bioshock.) Niestety, pomimo całej swojej niesamowitej estetyki, nigdy nie była całkiem wodoodporna.

Krypta pod świętym Józefem des Carmes

Mimo przypomnień rewolucji francuskiej, prawie wszędzie, gdzie patrzysz, jedyną rzeczą, która może być trudna do zrozumienia w dzisiejszym Paryżu, jest zwykły terror Terroru. Jest jednak co najmniej jedno miejsce, w którym przemoc rewolucji francuskiej jest wciąż namacalna.

W każdą sobotę o godzinie 15.00 możesz wybrać się na wycieczkę z przewodnikiem po krypcie pod kościołem św. Józefa z Carmes. Tam można zobaczyć sponiewierane szczątki i plamy krwi niektórych mniej znanych ofiar panowania terroru: grupy zbiorowo zwanej męczennikami września.

Męczennicy byli grupą kapłanów, seminarzystów, biskupów, a przede wszystkim arcybiskupa Arles. Zostały one zajęte przez tłum sans-culottes i uwięzione w klasztorze w pobliżu kościoła św. Józefa, po odmowie złożenia przysięgi, która podważyła autorytet papieski. Kara moba za to przestępstwo była szybka i wyjątkowo brutalna. Zaczęli zabijać swoich jeńców 2 września 1792 r., Kiedy walili w głowę arcybiskupa, dźgali go nożem i tratowali ciało.

Następnego dnia tłum założył kangurski sąd, aby wypróbować pozostałych więźniów. Martyrolog John Foxe opisał je jako przemoczone krwią do łokci z oprawcami i sędziami, którzy swobodnie wtrącali się nawzajem, nie zadając sobie trudu zetknięcia z nich krwi.

Nic dziwnego, że prawie wszyscy członkowie kleru zostali uznani za winnych. Ale zamiast skazywać ich z ławy, sędziowie po prostu powiedzieli im, że mogą odejść. Każdy z oskarżonych zostawił te same schody, a na dole było mnóstwo ludzi czekających na zhakowanie ich ciał. Kiedy to się skończyło, w klasztorze zginęło 190 osób w ciągu zaledwie dwóch dni. Ciała zostały złożone na kupę, wywiezione na wozach i wyrzucone do dołu, pokryte wapnem palonym.

Dziś niektóre z odzyskanych kości męczenników są wystawione w krypcie kościoła. Wielu wciąż ma oczywiste ślady mieczy i szczupaków. Niektóre czaszki siedzą w niszach, podczas gdy inne są ułożone w szafce nad epitafium: “Woleli śmierć od pogwałcenia świętego prawa Bożego, zostali zmasakrowani”.

W osobnym pomieszczeniu wyświetlane są poplamione krwią kostki brukowe. Rozlana krew, wraz z listą imion męczenników i portretami straconych biskupów, pozwala nam niezwykle emocjonalnie, ale empatycznie spojrzeć na te ofiary Terroru.

Cimetiere de Picpus

W lecie 1794 roku w Paryżu toczyły się głowy, a kiedy masz tyle ciał do pieczenia na słońcu, potrzebujesz wygodnego i szybkiego miejsca, żeby je rzucić. Na szczęście dla rewolucjonistów posługujących się gilotyną na Place de la Nation (znanej wtedy jako Place du Trône i Place du Trône-Renversé w czasie rewolucji), klasztor z przyjaznym dołem ogrodem znajdował się zaledwie kilka minut jazdy od taczki .

W czerwcu 1793 r. Rewolucja francuska rozpłynęła się w chaosie. Król Ludwik XVI został stracony w grudniu 1792 r., Pozostawiając za sobą brak wyraźnego rządu, a następnie brak żywności i zamieszek oraz sprzeciw wobec rewolucjonistów. Zniesienie skarg nastąpiło w formie półtora roku “panowania terroru” rozpoczętego pod rządami Maximiliena Robespierre’a i obejrzało egzekucję około 16 000-40 000 “wrogów rewolucji”. Ustanowiono gilotyny na głównych placach, w ciągu dnia odbywa się aż 55 egzekucji.

W czerwcu i lipcu następnego roku rewolucjoniści w normalnych lokalizacjach zabrakło opłacalnego miejsca pochówku i zaczęli szukać nowej nieruchomości w zatłoczonym centrum Paryża.

Klasztor Chanoinesses de Saint-Augustin został przekształcony w szpital więzienny w marcu tego roku. W czerwcu ogród został wykopany, aby pomieścić masowe groby dla około 1300 mężczyzn i kobiet. Wśród zmarłych na cmentarzu znajduje się szesnaście sióstr karmelitanek zwanych “męczennikami Compiègne”, które w słynny sposób przystąpiły do ​​ich śpiewania pieśni i zostały beatyfikowane przez kościół katolicki w 1906 roku. Ich historia to wspomniane książki, a także opery Dialogi Karmelitanek Francisa Poulenca, który zawiera dźwięk spadającego ostrza gilotyny w partyturze.

Tablica na ścianie cmentarza, która brzmi “servit les muses, aima la sagesse, mourut pour la vérité” (“służy muzom, umiłowała mądrość i umarła za prawdę”) uhonorowała poetę André Chéniera, jednego z ostatnich wykonane na zamówienie Robespierre.

28 lipca Robespierre został sam zgilotynowany na Place de la Révolution. Odpowiednio, został pochowany wraz z innymi straconymi wraz z nim w innym wspólnym grobie (Cimetière des Errancis, teraz już nie ma). Po rewolucji szczątki w Errancis zostały przeniesione do katakumb Paryża, którego miejsce oznaczone jest prostą tablicą na nr 22, bulwar w Courcelles.

Amerykańska flaga oznacza porewolucyjny grób markiza de Lafayette, Francuza, który walczył w amerykańskiej wojnie o niepodległość pod rządami Jerzego Waszyngtona. W rewolucji francuskiej był członkiem Zgromadzenia Narodowego i opracował Déclaration des droits de l’Homme et du Citoyen (Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela), francuski odpowiednik amerykańskiej ustawy o prawach. Przeżył obie Rewolucje (ledwo) i udał się na szeroką podróż jako mąż stanu. Zmarł na zapalenie płuc w 1834 roku i został pochowany w Cimetière de Picpus pod ziemią z Bunker Hill w Bostonie.

Dziś Cimetière de Picpus jest największym prywatnym cmentarzem w Paryżu. Jest to niezwykłe nie tylko ze względu na swoją przerażającą historię, ale także z tego, że wszyscy mężczyźni i kobiety, dorośli i dzieci, plebejusze i arystokraci rezydują w tym samym grobie. Ich imiona są zapisane na ścianach klasztornej kaplicy.

Post Author: Micorazon

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.